ABC PSA

POSZEDŁ AZOREK DO PSIEGO PRZEDSZKOLA…

A w przedszkolu zobaczył człowieka z parasolem, dziada z łopatą, babę z siatami. Poznał kilku kumpli i dorosłego wielkiego psa, nauczył się przechodzić przez długi, przerażająco ciemny tunel.
Zanim jednak przedszkolak trafi na kurs, przewodnik staje przed ważnym pytaniem i trudną decyzją. Kiedy pójść z maluchem do przedszkola i co z kwarantanną?

Najlepiej zrobić to do 4 miesiąca . Dlaczego? Ponieważ mniej więcej w wieku 5-6 miesięcy (czyli po skończeniu przedszkola) szczeniaki z maluchów zaczynają przeistaczać się w psie nastolatki. Zmieniają się ich społeczne zachowania i potrzeby, co łatwo zauważyć po tym w jaki sposób bawią się z rówieśnikami. To również wiek, kiedy zamyka się tak zwane okno socjalizacyjne, czyli czas najbardziej intensywnego i zgodnego z instynktem poznawania świata.
Tak naprawdę z punktu widzenia rozwoju, najlepiej zameldować się w psim przedszkolu następnego dnia po odebraniu szczeniaka z hodowli. Stoi to w opozycji z zaleceniami weterynarzy, którzy często rekomendują izolowanie psa do końca cyklu szczepień i nabycia odporności. I tu właśnie jest miejsce na decyzję właściciela: czy chce po prostu mieć psa, czy też podejmie ryzyko bo chce mieć psa zrównoważonego.  Ścisła kwarantanna oznacza bowiem lukę rozwojową w życiorysie szczeniaka i to w najbardziej krytycznym momencie. Odseparowanie go od nabywania licznych doświadczeń w tym czasie prowadzi na ogół do poważnych zaburzeń rozwojowych.
A kiedy decyzja już zapadnie…
Przedszkole to takie fajne miejsce, w którym szczeniak, w kontrolowanych warunkach,  poznaje świat: różnych ludzi, psy, przedmioty, sytuacje. Uczy się radzić sobie sukcesami ale też z niepowodzeniami i trudnościami. Rolą trenera jest wytłumaczenie przewodnikowi jak wspierać szczeniaka w trudnych chwilach, czym jest socjalizacja, jak krótko trwa, jaki to ważny proces i tego, że powinien być niekończącą się zabawą zarówno dla niego jak i szczeniaka.
W dobrym przedszkolu przewodnik od kompetentnego i doświadczonego szkoleniowca może dowiedzieć się jak rozwiązać najważniejsze domowe problemy: jak reagować na głupawki, jak nauczyć psa załatwiania się na dworze, co zrobić kiedy szczeniak boi się odkurzacza itp., itd…. Niby internet jest pełen porad, ale jak dochodzi co do czego okazuje się, że szczeniak nie reaguje standardowo i w zasadzie nie wiadomo co dalej począć.
Tresura posłuszeństwa czy zabawa?
Wczesne szczenięctwo to czas w którym szczególny nacisk należy położyć na przeplatanie zabawy z nauką nowych zachowań i na budowanie zaufania w parze człowiek-pies. Nie można oczekiwać od kilkunastotygodniowego szczeniaka skupienia się na 10 powtórzeniach tego samego statycznego ćwiczenia. Dreptanie w kółko z takimi maluchami, zakuwanie stój, siad, leżeć może przynieść frustrację, stres i przekonanie, że praca z człowiekiem jest nudna i męcząca. A nie o to przecież chodzi. Po dobrym kursie przedszkolnym, w czasie którego przewodnik codziennie znajdował czas na odrabianie (w bardzo krótkich seriach – 2-3 powtórzeń) ze swoim pupilem „zadań i zabaw domowych”, szczenię powinno siadać i leżeć na polecenie. Oczywiście nagradzane po prawidłowo wykonanym ćwiczeniu. Zostawać w siadzie na odległość kilku kroków. W scenariuszu zajęć powinno znaleźć się również miejsce na naukę: skupiania czyli pozostawania w kontakcie wzrokowym z przewodnikiem w różnych sytuacjach, odsyłania na posłanie, nie podejmowania jedzenia z ziemi.
Najważniejszą jednak, podczas takiego szkolenia, jest nauka przywołania. To przepustka do możliwości swobodnego poruszania się psa, ale przede wszystkim gwarancja bezpieczeństwa zwierzaka i spokoju przewodnika. Komenda „do mnie” to  jedno z tych poleceń, których pies nie ma szans nauczyć się bez pracy w grupie. Najtrudniej przecież przywołać szczeniaka, kiedy dobrze się bawi. Podczas zajęć przedszkolnych jest okazja do przeprowadzenia kilkudziesięciu bezcennych powtórek, w których z pomocą przychodzi doświadczony szkoleniowiec. Przywołanie to nie tylko komenda, to tak naprawdę cała procedura oparta na odpowiednio zbudowanej motywacji. Wprowadzona wcześnie i odpowiednio pielęgnowana będzie procentowała przez całe życia psa.
Gryzu, gryz i chapsu, chaps…
Druga umiejętność, której psiak nie nabędzie bez pomocy innych szczeniaków to samoświadomość siły szczęk i ostrości zębów. Szkoleniowcy nazywają to inhibicją gryzienia. Wiele osób narzeka, że maluchy gryzą ich nieprzytomnie po rękach i nogach. Gryzą bo taka jest ich natura. Wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że kiedy pozostawały w gnieździe, po za snem który zajmował im od 16 do 18 godzin na dobę i jedzeniem, reszta ich aktywności polegała na gryzieniu się z rodzeństwem. Takie szczeniakowe zapasy wyglądają słodko, ale nie są bezcelowe. Gryząc i będąc gryzionymi maluchy doświadczają tego, że konsekwencją mocnego ugryzienia jest ból i zabawa albo się kończy, albo psi kumpel bierze odwet i gryzie jeszcze mocniej. Słowem szczeniaki trenują na sobie jak gryźć żeby nie bolało. Na ogół po kilku spotkaniach z innymi psami w przedszkolu odpuszczają dłoniom swoich właścicieli.
Psie przedszkole to niby tylko kilka tygodni, a wiedzy i umiejętności do przyswojenia cała masa. Pomoc dobrego behawiorysty w pierwszych miesiącach posiadania psa jest nie do przecenienia. Bo kto inny wytłumaczy na czym polega psia etykieta, w jaki sposób i co komunikują psy sobie i człowiekowi, o czym trzeba koniecznie pamiętać, jakich własnych reakcji się wystrzegać, jakie zachowania psa przerywać a jakie nagradzać. Pies to przyjaciel, który będzie Waszym towarzyszem przez wiele lat.  Za błędy i zaniedbania popełnione w wychowaniu szczeniaka można słono zapłacić. Nauczenie niektórych rzeczy kilkutygodniowego malucha to prosta i przyjemna zabawa. Zmienianie złych nawyków u dorosłego psa w przyszłości może być trudnym, kilkumiesięcznym procesem.

PSI ELEMENTARZ

Szkolenie psa to długi proces. Na każdym jego etapie warto pamiętać o kilku zasadach. Podstawowa umiejętność, którą powinniście opanować to skupienie. Jak mówią najlepsi szkoleniowcy „Nie ma szkolenia bez skupienia”. Pies powinien umieć skoncentrować się na przewodniku, ale też co ważne – człowiek powinien poświęcić całą swoją uwagę psu podczas szkolenia. Sesje wymagają od nas: planu, kreatywności i refleksu. Powinny być krótkie, czasami 4 minuty to za dużo. Poświęć więc odpowiednią ilość czasu na planowanie, tak żeby każda sesja była pełna energii i skończyła się zanim pies się zdekoncentruje.

A.
Pies niczego nie robi „na złość”. Złośliwość jest cechą czysto ludzką (nooo może trochę kocią 😉 Przyzwyczaj się do następującej prawdy – jeśli pies nie wykonuje polecenia, to nie jego wina. To Ty nie ćwiczyłeś z psem tyle ile trzeba i tam gdzie trzeba. Dla psa „siad” na dywanie i „siad” przed przejściem dla pieszych to nie to samo. To jak dla Ciebie nucenie sobie podczas gotowania i zaśpiewanie tego samego kawałka na Stadionie Narodowym. Na dodatek powinieneś tak zmotywować psa aby stać się atrakcyjniejszym od…. mijanego właśnie śmietnika.
B.
Kolejna zasada jeszcze bardziej komplikuje sytuację – nie irytuj się na psa. Twoja złość utrudnia naukę. Kiedy masz zły humor pies całą swoją energię poświęca na uspokajanie Ciebie, a nie na wykonywanie poleceń . Umiejętność rozpoznawania ludzkich emocji to jedna z najpiękniejszych cech naszych czterołapych przyjaciół. Uszanuj to i pamiętaj, że człowiek z rozumieniem psich emocji i komunikatów ma spore problemy. Znacznie lepiej będzie się Wam pracowało jeśli w trudnej sytuacji pomyślisz „Mój pies jest Aniołem”. Zmieni to Twój stosunek do psa i przełoży się na lepsze samopoczucie zwierzęcia. A jeśli czujesz, że jesteś na granicy i żadne szeptanie w myślach nie działa – przerwij szkolenie, oszczędź frustracji sobie i psu. To też zbliża i uczy.
C.
Szkolenie to relacja. Ty szkolisz psa, pies szkoli Ciebie. 24 godziny na dobę. Od Twojej pomysłowości zależy więc jakość psio-ludzkiego życia. Ważnym krokiem jest przeniesienie nabytych podczas szkolenia umiejętności do codziennego życia. Nowymi komendami możesz urozmaicić przygotowania do spaceru. Przed spuszczeniem ze smyczy wydaj psu kilka poleceń, czy choćby podaj miskę z jedzeniem dopiero po wykonaniu krótkiego zadania. Zajmie to chwilę ale dzięki temu, w sytuacji kryzysowej, ta lekcja będzie „wykuta na blachę”. Zaletą takiego systemu pracy jest to, że pies dokładnie wie czego od niego oczekujesz i nie wpada na swoje psie, dość często głupie, pomysły.
Bardzo ważne.
Chwal psa. To bardzo przyjemne być chwalonym. Złym przyzwyczajeniem jest skupianie się wyłącznie na błędach. Pies szybko uczy się, że rozrabianie jest sposobem na przyciągnięcie Twojej uwagi. A Twoje zainteresowanie to dla psa nagroda, nawet kiedy na niego krzyczysz. Żaden pies, nie zachowuje się źle przez cały czas. Tak naprawdę przez większość czasu jest grzeczny. Więc jeśli podoba Ci się to co robi, choć nie wydałeś polecenia nagródź go swoją uwagą, zabawą, smakołykiem. Zdziwisz się jak szybko to zacznie działać.

SUPER SZCZENIĘ

“Socjalizacja zmienia architekturę mózgu, pozbawianie szczeniaka możliwości socjalizacji jest aktem okrucieństwa” – Ian Dunbar.
Człowiek stworzył cywilizację w której dawno już się pogubił, w sumie to jego problem, sam jest sobie winien. Ale co ma począć skazany na nią pies? Ruchliwe ulice, tłumy ludzi, wieczny hałas, dziwne zapachy, na każdym kroku obce psy. To wszystko spotęgowane przez wrażliwe zmysły. Daleko stąd do naturalnego środowiska, w którym przez wieki żyły psy. Jakby tego było mało oczekiwania społeczne w stosunku do naszych czterołapych przyjaciół rosną niemal z roku na rok. Muszą tolerować inne psy, wiedzieć których ludzi kochać a których ignorować, nie wpadać pod samochody, przechodzić po pasach, chodzić tylko na smyczach i nie ciągnąć, nie szczekać przez płot, nie gryźć butów, nie sikać na rabatki, nie rozkopywać ogródków, nosić kagańce…. nie da się przytoczyć pełnej listy. A co mogą? Niewiele – zgodnie z przepisami nawet nie mogą pobiegać po lesie. O przepraszam niektóre mają przywilej leżenia na kanapie… i jak tu nie oszaleć.

Otóż to!
Jak wychować wychować fajnego psiego towarzysza, którego bez problemu można zabrać wszędzie? Trzeba wziąć się do pracy powinniście i to już w dniu, w którym postanowicie, że chcecie przyjąć pod swój dach szczeniaka. Pierwsza lekcja do odrobienia to podjęcie decyzji o źródle.
Hodowla, azyl czy schronisko?
I tu od razu wchodzimy na minę. Czyli ustawę która w założeniu miała ukrócić działalność handlarzy psami nierasowymi, a w rzeczywistości pomogła ubrać się wilkom w owcze skóry. Na rynku funkcjonuje w tej chwili wiele organizacji. Stały się one przykrywką, która pozwala pseudohodowlom prowadzić swoją działalność w majestacie prawa i nabijać nieświadomych ludzi w butelki.
Jak więc rozróżnić szczeniaka który ma metrykę i rodowód od tego z którym dostaniecie nic niewarty świstek papieru? Sprawa nie jest prosta. Kilka poniższych wskazówek może ułatwić wstępną ocenę, ale najlepiej poprosić o pomoc kynologa albo kogoś kto profesjonalnie zajmuje się szkoleniem psów.
Matka i ojciec szczeniaka powinny mieć rodowody, które dokumentują pochodzenie i często już teraz pewne badania, czterech pokoleń wstecz. Hodowca wraz z maluchem przekazuje nowemu właścicielowi metrykę. Ten dokument wystawiony przez związek, jest świadectwem pochodzenia psa. Obecnie nie ma już „końcówek miotów” z których 10 szczeniak nie dostaje metryki…
Z takim papierkiem nowy właściciel może zgłosić się do związku. Tam wyrabiany jest rodowód szczenięcia. Jedyna organizacja w Polsce, która jest uznawana przez międzynarodowy związek kynologiczny FCI to ZKwP. Koniec kropka!
Co się za tym kryje? To dłuższa historia, która ma swoje jasne i ciemne strony. Teoretycznie celem związku jest organizacja hodowli oparta na podstawach naukowych. W praktyce między innymi ma to odbicie w regulaminach według których suce nadawany jest statut hodowlany, a psu statut reproduktora. Suki i psy na wystawach zdobywają odpowiednią ilość ocen doskonałych, są oceniane przez specjalistów z całego świata i porównywane ze zwierzętami z zagranicy. Szanujący się hodowca odpowiedzialnie zarządza genami zwierząt które są pod jego opieką.
Pseudohodowcę najłatwiej chyba rozpoznać po tym, że nie pokaże Wam wyników badań obojga rodziców pod kątem chorób genetycznych, które najbardziej obciążają rasę.
I w końcu sygnałem ostrzegawczym powinna być… niewygórowana cena
Rzeczywistość jest taka, że wyhodowanie rasowego psa jest bardzo kosztowne. Skrzętnie korzystają z tego pseudohodowcy biorący za goldenka 400 zł. Często takie szczeniaki są efektem nieodpowiedzialnych kryć. Na przykład ojcem i dziadkiem malucha jest… ten sam pies, a matka jest też siostrą z innego miotu. Efektem takiej ruletki genetycznej bywają poważne problemy zdrowotne i behawioralne. Pseudohodowcy z reguły „produkują” szczeniaki obniżając koszty do minimum. Karmią byle jak, jeśli szczepią to byle czym, nie odrobaczają, trzymają w dramatycznych warunkach. Psy zarówno dorosłe jak i młode żyją w skrajnym stresie. Maluchy nie są socjalizowane
Jeśli nie macie pieniędzy na szczenię rasowe z dobrej hodowli, lepiej jest wziąć malucha z fundacji albo ze schroniska, niż nabijać kieszenie oszustom jakimi z pewnością są pseudohodowcy.
O co tak naprawdę chodzi z tą całą socjalizacją, czyli kilka słów o dobrej hodowli
Na charakter dorosłego psa składa się wiele zmiennych: począwszy od genetycznych uwarunkowań, poprzez przebieg ciąży u suki a skończywszy na osobowości – psy tak jak ludzie mają różne temperamenty. Dobry hodowca o tym wie i bierze pod uwagę kiedy dobiera szczeniaka do człowieka.
Ale to nie wszystko…
Dobry hodowca wie również jak rozwija się mózg psa i zdaje sobie sprawę z tego, że można go udoskonalić. Na przykład poprzez przeprowadzenie wczesnej stymulacji sensorycznej. Krótkie, celowe ćwiczenia, którym poddaje się kilkudniowe oseski wpływają na zwiększenie ilości połączeń nerwowych w mózgu. Psy przygotowane w ten sposób lepiej radzą sobie z chorobami i stresem w dorosłym życiu.
Im więcej szczenię zobaczy, poczuje, im więcej zbierze doświadczeń w pierwszych tygodniach życia tym mniej dziwny i przerażający będzie dla niego świat. Trzeba jednak pamiętać że…
… najważniejsi są ludzie
Czyli przyzwyczajenie psa do obcowania z innym gatunkiem, z którym będzie dzielił całe swoje życie. Do hodowcy należy więc podjęcie pracy nad oswajaniem psich maluchów z jak największą ilością ludzi: dorosłych, dzieci, starych, młodych, dziadków, kobiet, mężczyzn, łysych, z brodami, wysokich, niskich, grubych, chudych, na wózkach, o kulach, w mundurach, kitlach, z siatami….. i każdy powinien dać smakołyk, podnieść, pogłaskać. A jeśli szczeniak się boi – cóż, to oznacza że ktoś gdzieś coś przeoczył i taki maluch wymaga odpowiedniego traktowania.
Jeśli szczenię ma być w przyszłości zrównoważone i komunikatywne kluczowy jest dla niego czas spędzony z matką i rodzeństwem. Zbyt wczesne zabranie malucha z gniazda może być tragiczne w skutkach. Utarło się, że psa można wziąć kiedy ma 7-8 tygodni. Można tylko po co? Jeśli szczenię przebywa w dobrej hodowli, która zapewnia pełną socjalizację to warto jeszcze chwilę poczekać, nie ma podstaw żeby się spieszyć. Na głęboką więź z psem przewodnik i tak będzie musiał pracować przez kolejne dwa lata. W tej chwili uznani behawioryści (wspomniany na początku Ian Dunbar) i specjaliści od żywienia zaczynają głośno mówić o tym, że najbezpieczniejszy czas na zmianę domu to 10-12 tydzień. Wystarczy zdać sobie sprawę z tego że pies w gnieździe 80% czasu swojej aktywności spędza na gryzieniu się ze swoim rodzeństwem. Czego więc się uczy? Tego jak silnym narzędziem są jego szczęki i jak je kontrolować. Wobec tego faktu przestaje dziwić, że po przybyciu do nowego domu szczeniak gryzie swoich nowych towarzyszy – ludzi. To jeden z problemów w którego rozwiązaniu może pomóc natychmiastowe udanie się do psiego przedszkola.Poza świadomością mocy swoich zębów, szczenię w miocie podczas zabaw uczy się zachowań społecznych, psiej komunikacji, a jeśli jest szansa na kontakt z innymi dorosłymi psami, również podstaw psiej etykiety.
I na koniec jeszcze kilka słów o matce…
A w zasadzie o procesie odstawiania szczeniaków od cycka. Z punktu widzenia doświadczeń i zachowań to chwila, kiedy szczenię dostaje jeszcze jedną ważna lekcję – lekcję radzenia sobie z frustracją. Kiedy matka raz pozwala na przyssanie się do sutka, za chwilę wstaje i przerywa karmienie, szczenię przeżywa pierwszy stres. Uczy się jak sobie z nim radzić. W naturze to proces który trwa od kilku dni do kilku tygodni i decyduje o nim suka. Kiedy zrobi to człowiek i do tego z dnia na dzień, może to mieć fatalne konsekwencje. Szczenię nie nabywa ważnych kompetencji radzenia sobie w trudnych sytuacjach.
Szczeniak ze schroniska lub azylu
Pięknym gestem jest przygarnięcie małej kilkutygodniowej, zahukanej i trzęsącej się kulki. Serce się kroi kiedy patrzymy w te duże, smutne oczy… Miłości przecież nie kupuje się za pieniądze… To prawda, ale jeśli adopcja ma być udana warto w takich momentach zaprząc do pracy w takich momentach rozsądek. Kiedy jesteście pewni że szczeniak ze schroniska to właściwy wybór to poproście o pomoc behawiorystę. Najlepiej specjalizującego się w szczeniakach.
Maluchy których przeszłość jest zupełnie nieznana mogą okazać się ogromnym problemem, co łatwo przewidzieć jeśli wiadomo na co zwracać uwagę. Przykładowo pies, który w ciągu kilku pierwszych tygodni życia nie poznał człowieka, nigdy mu nie zaufa – a to uczyni z niego półdzikie zwierzę, z którym ciężko będzie żyć w mieście. Szczenię zbyt wcześnie odstawione od matki będzie nerwowe i wiecznie zestresowane. Maluch, który nie spędził odpowiedniego czasu ze swoim rodzeństwem, prawdopodobnie będzie bał się innych psów i nie potrafił się z nimi komunikować. Czasami nawet przez kilka miesięcy po wzięciu psiaka „z przeszłością” jego właściciele mogą nie zauważyć wczesnych symptomów naprawdę poważnych kłopoty. Włączając w to zachowania zapowiadające problemy z nadpobudliwością czy nawet agresją.
Nie chodzi oczywiście o przekreślenie losu takich szczeniaków. Z wieloma zaniedbaniami wczesnej socjalizacji można sobie poradzić, ale trzeba mieć ich świadomość i wiedzieć jak prawidłowo nad nimi pracować. Kiedy taka „sierotka” będzie miała 10 miesięcy i wejdzie na głowę swojemu panu to na wiele napraw może być za późno. Osiągnięcie jakichkolwiek zmian w zachowaniu będzie wymagało masy pracy i cierpliwości.
Pierwsze dni w domu
Bez względu na to skąd weźmiecie szczeniaka – nie czekajcie! To nieprawda, że psa szkoli się dopiero kiedy skończy 1 rok. Nauka i wychowanie trwają od chwili narodzin. W dużej mierze od Was zależy jaki będzie Wasz pies. Bierzcie się do pracy od pierwszej wspólnie spędzonej chwili. Sięgnijcie po fachową literaturę. Idźcie do psiego przedszkola. Zadbajcie o socjalizację – tu i teraz, tego nie można zrobić za tydzień czy dwa! Zapraszając do domu małego psiaka zaczęliście nowy rozdział w swoim życiu. Czas i wysiłek który zainwestujecie w pierwszych dniach, tygodniach miesiącach wspólnego życia będą procentować przez kilkanaście następnych lat.

Szczeniak w domu – dzień pierwszy


czyli…

Lądowanie na obcej planecie.
Trudno mi porównać do czegoś innego to co może przeżywać szczeniak pierwszego dnia po przyjeździe do nowego domu.
Ta mała kulka, która właśnie próbuje ułożyć się do snu na Twoim dywanie przeżywa prawdopodobnie największy stres w
swoim dotychczasowym życiu. Życzę jej i Tobie żeby to był ostatni raz kiedy dane jest mu doświadczyć czegoś aż tak okropnego.
Wyobraź sobie że masz dwa lata, ktoś wsadza Cię na statek kosmiczny i wysyła na obcą planetę, zamieszkałą przez kompletnie
inne od Ciebie stworzenia. Są ogromni, hałaśliwi, pochylają się nad Tobą wymachując przedziwnie pachnącymi odnóżami i
na dodatek próbują Cię dotykać. Kompletnie nie rozumiesz tego co robią a wszystko jest dla Ciebie nowe, niezwykłe i przerażające.
Jakie byłyby Twoje reakcje i odczucia – ciekawość? Strach? Rezygnacja?
Jaki wpływ miałyby te pierwsze chwile spędzone w nowym świecie na Twoje dalsze życie?
Polubiłbyś “obcych”? Jak szybko przyzwyczaiłbyś się się do tego dziwnego miejsca? Co byś zrobił żeby poczuć się bezpiecznie?
A co jeśli na Twój strach zareagują przemocą? Hałasem?
Dobra. Wracamy na Ziemię.
Są trzy podstawowe scenariusze tego co się właśnie dzieje.
1.
Trafiłeś na lękowego szczeniaka, który chowa się po kątach, chodzi na ugiętych łapach, nie ma odwagi wyjść na klatkę schodową,
unika dotyku i kontaktu fizycznego. Pierwsza najważniejsza zasada – nie zmuszaj szczeniaka do niczego. Nie wciągaj go smyczą do innego pomieszczenia. Przeciąganie psa spowoduje uruchomienie odruchu rezystancji czyli stawiania oporu. Efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Maluch jeszcze bardziej nie będzie chciał zrobić tego do czego chcesz go nakłonić. Nie narzucaj mu też kontaktu i pieszczot. Oszczędź imprezy “zaprzyjaźniam się ze szczeniaczkiem”. Jeśli rodzina i dzieci sąsiadów chcą obejrzeć maleństwo – proszę bardzo ale na dystans i w spokoju. Jeśli psiak do kogoś podjedzie pobawcie się w “nikt nie widzi szczeniaczka”. Daj mu czas, żeby Was obwąchał, nie próbuj takiego strachajły od razu głaskać. Może przy następnym spotkaniu poczuje się pewniej. Pamiętaj, że na początku każdy nowy człowiek jest dla szczeniaka kolejnym ufoludkiem.
Mam też gorącą prośbę. W imieniu wszystkich szczeniaków świata oświadczam – warczenie NIE oznacza chęci dominacji, nie jest też świadectwem wrodzonej agresji. Szczeniak który warczy krzyczy że się boi, że wszystkie akceptowane przez niego granice zostały przekroczone. Nie karć takiego malucha w żaden sposób, nie krzycz , nie używaj fizycznej przemocy . Zacznij od zrobienia listy sytuacji w których pies warczy albo używa zębów i zgłoś się do specjalisty. Interpretacja zachowań psów nie jest taka oczywista i na ogół to co podpowiada Ci ludzki instynkt, w krótkim czasie przyniesie odwrotny efekt. Agresja rodzi agresję i działa to w obie strony.
2.
Druga opcja jest taka, że Twój szczeniak w pakiecie genowym dostał wyższy poziom pobudzenia i “musi” cały czas coś robić. Biega po całym domu, skacze, zjada meble, obskakuje domowników. Jeśli się w to wkręcisz to marny Twój los… W dużej mierze na początku może to być reakcja stresowa, w dalszej perspektywie zachowanie coraz bardziej uwarunkowane. Najważniejsza praca jaką musisz wykonać z takim maluchem to nauczenie go używania głowy i wyciszania. Nie rzucaj mu patyczków i pozabijaj wszystkie piszczałki w zabawkach. Dla jego i swojego dobra zarządzaj rozsądnie ilością szalonych zabaw z dzieciakami, nie wpadnij też na pomysł chodzenia na trzygodzinne spacery żeby zmęczyć czteromiesięczne psie dziecko. Nie jest na to gotowy ani fizycznie ani psychicznie.
3.
Ostatni scenariusz jest taki, że masz szczęście i psiak ma odpowiednią, dopasowaną do Twojego charakteru i trybu życia, ilość energii. Jest odważny ale nie napastliwy, chętnie poznaje świat i sporo śpi. To trochę jak wygrana na loterii – większość o tym słyszała. Nie zepsuj tego.
Najważniejsze zasady od pierwszego dnia:
– nie karć – efektem przemocy będzie nadmierna lękliwość, której trudno się potem pozbyć
- nie wywołuj zbyt intensywnego ruchu u szczeniaka – jego aktywność powinna być naturalna a nie wymuszona np. rzutem piłki, biegającymi dziećmi czy starszymi psami
- kontroluj ilość bodźców – krótka, 15 minutowa wyprawa na trawnik pod blokiem będzie wystarczającą przygoda drugiego dnia pobytu w nowym domu. Po psim przedszkolu nie jedź w odwiedziny do rodziny czy zaprzyjaźnionego psa tylko do domu i daj się szczeniakowi wyspać.
- nie zmuszaj do pokonywania strachu – poczekaj na decyzję malucha nawet jeśli ma to potrwać pół dnia.

CO Z TĄ KWARANTANNĄ?

To trudny temat. Z jednej strony maluch jest w okresie socjalizacji a okresu socjalizacji nie da się “przełożyć” na inny termin. To czas kiedy szczeniaki są nastawione na poznawanie środowiska, które w przyszłości będą traktowały jako bezpieczne… tak to wymyśliła matka natura. Z drugiej strony weterynarze straszą strasznymi wirusami. Dobrze jest zachować ostrożność, ale i nie zamykać szczeniaczków w mieszkaniach i domach aż do 4 miesiąca życia. W większości wypadków kończy się to bardzo źle. W pozostałych po prostu źle.
Zgodnie ze wskazaniami naszego zaufanego lekarza weterynarii już kilka dni po drugim szczepieniu można szczeniaka spokojnie wyprowadzać na zewnątrz. Celem dobrego weterynarza i hodowcy powinno być jak najszybsze doprowadzenie do tego momentu.
Torba socjalizacyjna.
Wcześniej, niezłym choć nie idealnym pomysłem jest wychodzenie z psiakiem w tak zwanej “torbie socjalizacyjnej”. Dzięki niej maluch może zacząć oswajać się z dźwiękami, zapachami i obrazkami zewnętrznego świata. Dlaczego to nie jest idealne rozwiązanie? Ano dlatego, że młode psy są nastawione na samodzielną eksplorację środowiska. Tak w sposób aktywny i zgodny z własnymi możliwościami psychofizycznymi poznają świat. W torbie maluch jest ubezwłasnowolniony, nie może zwiększyć dystansu od czegoś czego się boi i podejść do tego czegoś od takiej strony od której będzie się czuł bezpieczny. Często też szczeniaki w torbach socjalizacyjnych są napadane przez las wyciągniętych rączek obcych dzieci, ich pyski są “wtykane” w inne pieski, kotki i koniki. Takie doświadczenia nie pomogą psu w oswojeniu się z nowymi obiektami, mogą raczej zaszkodzić. Tak więc do pomysłu torby socjalizacyjnej też należy podejść z głową mając na uwadze i bezpieczeństwo i komfort małego psiaka.
Śmieciowe jedzenie.
Zaburzenia behawioralne do których może doprowadzić ścisła kwarantanna dotyczą też przechodzenia kolejnych faz rozwojowych w ubogim środowisku. To co bardzo często zdarza się u szczeniaków siedzących długo w domach to kompulsywne zjadanie wszystkiego co znajdą na chodniku podczas pierwszych spacerów. Jest to efekt ogromnego stresu jaki maluch przeżywa na zewnątrz oraz brak umiejętności właściwej analizy środowiska. Maluch powinien węszyć, ale skrajne pobudzenie w którym się znajduje zaburza to zachowanie. Kiedy uczył się węszenia miał do dyspozycji tylko puste, najwyżej zakurzone kąty w domu. Najprościej rzecz ujmując – w odpowiednim momencie szczenię nie nauczyło się, że leżące na ziemi farfocle należy najpierw obwąchać a dopiero potem ewentualnie skonsumować. Ponieważ śmieci które znajdują się na chodniku są niebezpieczne – pety, szkła, odpadki jedzeniowe, ludzie na ogół rzucają się do paszczy małego psiego odkurzacza żeby mu ratować życie. Takie zachowanie wywołuje u szczeniaka strach … i kółko się zamyka. Jedzenie z ziemi, emocje strachu i przewodnik grzebiący w pysku warunkują się negatywnie.
A teraz wyobraź sobie, że to tylko jeden malutki kawałeczek z całej wielkiej układanki jaką jest Twój szczeniak…
Zasady, granice, zabawa… psy je kochają.
Więc dopóki wyjścia na spacer są ograniczone to bawcie się w domu… ale z głową.
To czas kiedy jedną z najważniejszych rzeczy jest nauczenie malucha akceptowania zakładania obroży i dotyku w jej okolicach. Przypinania taśmy i tego, że ta taśma gdzieś tam się za nim ciągnie. Podążania. Rezygnacji z jedzenia “znalezionego” na podłodze bez komendy “nie rusz”. To dobry czas żeby zacząć ćwiczyć przybieganie na zawołanie. Spokojnego akceptowania tego, że wyciąga się coś z paszczy. Tego, że jak coś się toczy, leci i ucieka to się tego NIE goni.
Nauka przez zabawę.
A to wszystko tylko i wyłącznie przez zabawę i nagradzanie. Zachowania pojawiają się i utrwalają tylko dlatego, że są nagradzane. Dlatego Twoja w tym głowa żebyś kontrolował dostęp do nagród. Jeśli traktujemy naukę nie jako wojskowy trening, ale jako nową grę która ma proste zasady i doprowadza do wygranej, takie maluchy szybko zaczynają ją ogarniać.
I jeszcze jedno. Niczego nie osiągniesz karcąc szczeniaka. Najlepszym sposobem jest przerywanie zachowań bez fizycznej i psychicznej przemocy. Odcięcie dostępu od nagrody. Budowanie alternatywnych “rozwiązań” i zarządzanie środowiskiem tak żeby pies nie mógł powtarzać zachowań które nam się nie podobają. Zadaj sobie pytanie co jest nagrodą dla malucha za gryzienie Twoich butów? Kara nie zmieni jego strategii w przyszłości. Najwyżej maluch zacznie się Ciebie bać i będzie gryzł buty wtedy kiedy nie będziesz patrzył.
Czasami mam wrażenie, że szczeniaki mogą postrzegać człowieka jako stworzenie bez przerwy powtarzające dziwny dźwięk “nie, nie, nie, nie”. A do tego cały czas zdenerwowane i agresywne.Nie bądź kolejnym NIE!NIE!NIE! Poznaj swojego szczeniaka zanim będzie za późno!
Emilia Czechowicz